Kompozycja dość geometryczna,prosta, stonowana. Dla tych którzy niekoniecznie lubią tradycyjne stroiki świąteczne ale chcą umieścić w mieszkaniu mały akcencik.
Użyte materiały są naturalne a świece mimo, że nie kojarzą się z wiosną, rozświetlą ten czas. Mam wrażenie, że te święta co roku są chłodniejsze i za mało jest światła. Stąd akcent który zdecydowanie powinien rozświetlić ten czas.
Kokosy, turkusy… aby nie było w tym roku tylko nie “po naszemu” udostępniam trochę klasycznych kolorków. Pierwsze skojarzenia na myśl o dekoracji świątecznego stołu to iglaste gałązki, radosne dekoracje, świece i korzenne zapachy. Czerwień i zieleń to podstawa!
20 lat temu wybór świec do stroika był prosty – bo go wcale nie było! W zasadzie pamiętam tylko klasyczne, białe świeczki stołowe. Wyparte zostały przez tanie, dostępne tea lighty i bardziej ciekawe produkty. Zastąpiły je częściowo elektroniczne źródła światła. Lampka led otoczona plastikiem nie da jednak tego klimatu który daje w ciemną wigilijną noc płomień świecy. Wracam więc do klasyki (tym razem z wyboru) i maluję świąteczny świat kolorami jakie lubię.
A co do zapachu… cynamon musi być!
I jeszcze świąteczne życzenia! Abyście dostrzegali w życiu tyle szczęścia ile odbijających się w lustrze świec ze stroika. Będzie tego sporo, wystarczy na kolejne 12 miesięcy 😉 A jeżeli ktoś nie dostrzega tzn, że musi się bardziej przyjrzeć. Nie stroikowi, życiu 😉
Słuchałam ostatnio audycji radiowej na temat obchodzenia świąt w egzotycznych dla nas miejscach. Mówiono o wigilii podczas sztormu na morzu, o ozdabianych bąbkami palmach, o transporcie prawdziwej, zielonej choinki która docierała tam, gdzie z powodu niskiej temperatury już nie ma żadnych roślin. Płynęła jednak przez równik więc transportowano ją kilka miesięcy w… lodówce. Tak bardzo poświęcali się dla uczczenia Bożego Narodzenia Polacy mieszkający na emigracji, wykonujący misje naukowe i wojskowe.
Aby mieć alternatywę równie przyjemną ale jak dla nas bardziej egzotyczną, jednak zdecydowanie osiągalną, proponuję choinkę z włókna kokosowego.
Nic tu nie zamarznie. Niczego nie trzeba też ukrywać w lodówce.
Późna jesień i zima w Polsce to czas kultowych imienin. Ich święto pamiętam od dziecka. Bawimy się u Andrzeja a potem poprawiny u Basi. Nie obdarujemy ich świeżo ściętą z ogródka konwalią, tulipanem… Ale możemy dać im bukiet który jeszcze pamięta jeszcze ciepłą jesień i rozpoczyna chłodniejszą zimę. Jesteśmy już w drodze…
Podarowany w kryzie wykonanej z kokosa będzie wyglądał elegancko w trakcie składania życzeń i utrzyma równowagę w wazonie. Być może z tym ostatnim będzie miał łatwiej niż goście…
Ozdobi stół do tygodnia. Po tym czasie, aby wspomnienia trwały, możemy bukiet zasuszyć.Materiały zostały dobrane tak, aby nadal był dekoracyjny. Kryza z kokosa, szyszki, gipsówka oraz iglaki zwyczajnie zaschną nie zmieniając kształtu. Odrobinę wygląd zmieni tylko goździk ale nadal będzie w dobrej formie.
Aby bukiet zasuszył się prawidło należy go powiesić “za nóżkę” w suchym i przewiewnym pomieszczeniu. Dla lepszego wyglądu można spryskać go utrwalaczami do roślin suszonych albo najzwyczajniejszym lakierem do włosów. Ważne aby robić to z odległości około 30 cm.
Święta kojarzą mi się z czerwienią. Czapka Mikołaja już od 6 grudnia nadaje im takiego kolorku. Jego rumieniec również jest czerwony… Kolejny kolor to złoto, ale o tym już było… No i wiadomo- zieleń w postaci iglaków. Jest połowa grudnia, do świąt jeszcze chwila… a ja już czuję przesyt tych barw. Zaproponuję coś w czym nie znajdziemy tak dużo tradycji, co może być odskocznią od niej a może popełnieniem stylu wnętrza w którym umieścimy ozdobę.
Zaletą takiego wianka świątecznego jest to, że wykonany jest z naturalnych materiałów które nie zwiędną, nie zeschną w ciepłym wnętrzu. Zachowają kondycję na długo. Kolejny plus to zapach jaki wydzielają. Niektóre z nich nasycone są olejkami eterycznymi.
Ozdoba bez zieleni nie zachęci do słodkiej destrukcji naszych współlokatorów na czterech łapkach.
A tak prezentuje się na tle barw które już zastaliśmy w pokoju.
Za oknem opadają z drzew ostatnie listki. Robi się ponuro i chłodno. Trzeba tą atmosferę ocieplić. Rozpoczynamy tworzenie świątecznych dekoracji. Tym razem nawet zgodzę się z odrobiną blasku złota.
Aby nie było zbyt dostojnie wianek który można położyć na stole lub powiesić wykańczam stronicą dawno i wielokrotnie przeczytanej książki. W ten sposób wplatam to co lubię: recykling. Coś do czego już nikt nie zaglądał, co uznane było za zepsute, wraca do nas w nowej formie i upiększa nasze święta.
Aby oswoić złoto i dodać mu trochę naturalności mieszam, mącę i dodaję trochę naturalnego, jasnego suszu. Ten zazwyczaj pasuje do każdego wnętrza. W swojskie się wtapia, zimne ociepla. Kilka orzechów, szyszek, symbole dobrobytu i płodności zapowiadające dobry rok… Kropką nad “I” są gałązki. Świeca czeka na zapalenie w wigilijny wieczór. Ogień to symbol bez którego nie obejdzie się w te święta.
Dekoracyjny wianek ozdobiony korą brzozową, ocieplony dekoracją z włóczki i owocami jesieni. Można go powiesić, można położyć na stole, wstawić świecę do środka… ze względu na wykorzystane materiały jest dość długotrwały. Może cieszyć oko nawet całą jesień i zimę. Ustąpi miejsca dopiero wiosennym dekoracjom.
Rozpoczął się czas oczekiwania na święta. Dookoła pojawia się wiele oznak tego, że święta już blisko… mimo, że mamy do nich jeszcze miesiąc!
Taki czas przypomina mi o tym, że warto rozpocząć pracę nad dekoracjami aby do świąt zdążyć! Wiele czasu i uwagi wymagają niektóre rękodzielnicze gadżety. Taki wianek wykonuje się nawet kilka godzin plątając się w sznurku i wełnianych włóczkach. Zdecydowanie kształtuje on cierpliwość i pokorę wykonującego. Będzie witał przychodzących gości a potem 2016 rok wisząc na drzwiach.